W lutym 2012 nowe egzaminy na prawo jazdy

Wrzesień 18, 2011 :: Posted by - mart :: Category - Informacje, Nowości motoryzacyjne, Prawo jazdy, Przepisy

Czekają nas kolejne zmiany w egzaminach na prawo jazdy. Już od 12 lutego egzaminy będą trudniejsze, pytań do losowania będzie więcej a czasu na odpowiedź mniej. Zmieni się system wypełniania testów – testy będą wyłącznie jednokrotnego wyboru, pojawią się nowe multimedialne prezentacje sytuacji drogowych ułatwiające wyobrażenie sobie prawidłowej reakcji.

I to by było na tyle pozytywnie brzmiących wiadomości gdyż reszta maluje się nieco bardziej szaro…
Egzaminowany będzie miał określony czas na odpowiedź, będzie to 10-30s. Nie będzie możliwości „cofnięcia” się i poprawy  odpowiedzi. Pula pytań losowych zostanie powiększona nawet do 5 tys. i  będzie dynamicznie zmieniana.

Nowe warunki i zasady są jeszcze cały czas ustalane i dopracowywane, pewne jest natomiast że egzamin od 12 lutego przyszłego roku będzie zupełnie inny.

Oprócz zmian w egzaminowaniu czekają nas również zmiany w kategoriach prawa jazdy. Pojawią się 4 nowe kategorie A1, A2, AM i B1. Kategorie będą głównie rozdzielać wiekowo kandydatów na prawo jazdy już od 14 lat będzie można prowadzić skuter czy mały quad, następne uprawnienia będą dla grupy od 16 roku życia.

Kolejną i na razie ostatnią zmianą jest wprowadzenie dwuletniego okresu próbnego – wróci klonowy listek. Jeśli w ciągu tego czasu kierowca popełni 3 wykroczenia  zostanie skierowany na ponowny egzamin.

Spór o autrostradę trwa w najlepsze!

Sierpień 25, 2011 :: Posted by - redakcja :: Category - Informacje, Przepisy

Według podanych dziś przez Polską Agencję Prasową informacji Spółka Autostrada Wielkopolska budująca odcinek A2 między Koninem a Tomyśl, rozważa skierowanie pozwu przeciwko Skarbowi Państwa. Istotą sporu jest rozliczenie opłat za przejazdy samochodów ciężarowych. Według umowy koncesyjnej Skarb Państwa miał wnosić te opłaty jednak aneks przewidujący to rozwiązanie został wypowiedziany przez Ministerstwo Infrastruktury.

W efekcie spółka wróciła do pobierania od kierowców ciężarówek opłat na bramkach. Wielu nie chce płacić i omija trasę, a firma traci przychody. Według szacunków AWSA, z powodu zniesienia winiet straci rocznie nawet 60 proc. przychodów i natężenia ruchu, a do końca trwania koncesji, czyli do 2037 roku, dostanie od kierowców mniej nawet o 6-8 mld zł.

Dlatego spółka rozważa zaskarżenie Polski o odszkodowanie, choć to ostateczność. Wierzy, że szef rządu podejmie mediacje. „Mam nadzieję, że uda się stronom znaleźć długofalowe rozwiązanie” – podkreśla wiceprezes AWSA Robert Nowak. „Strona publiczna po wypracowaniu stanowiska przedstawi je w pierwszej kolejności wnioskodawcy” – mówi rzecznik MI Mikołaj Karpiński. Jak podkreśla gazeta, czas goni, bo rząd musi podjąć decyzję do listopada. Wtedy upływa 6 miesięcy od wysłania pisma do premiera.

Jazdy doszkalające

Sierpień 08, 2011 :: Posted by - redakcja :: Category - Prawo jazdy

Zaciekawieni sytuacją na rynku szkół nauki jazdy w Warszawie postanowiliśmy zrobić przegląd dostępnych na rynku ofert. W tym celu wpisaliśmy w wyszukiwarkę hasło nauka jazdy Warszawa. Jednym z wyników była szkoła nauki jazdy Colina. Mieści się ona na ulicy Radarowej – czyli tuż obok ośrodka WORD na warszawskim Okęciu. Dla wielu kursantów ma to istotne znaczenie, ponieważ prowadzone przez szkołę zajęcia praktyczne , w tym  jazdy doszkalające odbywają się w tych samych miejscach, w którym potem przychodzi im zdawać egzamin na prawo jazdy. Dzięki temu wszyscy ci, którym za pierwszym razem egzamin nie poszedł najlepiej mogą na spokojnie przejechać jego trasę i oswoić się ze specyfiką tego rejonu miasta.

Instruktorzy w szkole jazdy Colina mają wieloletnie doświadczenie w szkoleniu kierowców. Znakomita większość ich kursantów zdała egzamin bez problemów. Szkolenie prowadzone jest na nowych samochodach, dokładnie takich, na jakich przyjdzie Ci zdawać egzamin państwowy. Nasze kompetencje doceniło już bardzo wielu kursantów. Z ich opiniami możesz się zapoznać na naszej stronie a także na licznych, niezależnych forach internetowych.

Zdać za pierwszym razem

Lipiec 29, 2011 :: Posted by - redakcja :: Category - Prawo jazdy

Zestresowany na myśl o egzaminie? Czasem rzeczywiście można obawiać się ale egzamin „też dla ludzi”. W końcu parę osób zdało go przed tobą a więc warto pomyśleć chwilę na chłodno  tym, co właściwie może tam człowieka spotkać.

Nie zapominaj, że egzamin jest dla ciebie. Jesteś oceniany/oceniana lecz wszystko, co się dzieje wynika z twoich planów i uprawnień. Także i z obowiązku ale przede wszystkim uzyskanie uprawnień jest twoim prawem, z którego zamierzasz świadomie skorzystać. Może to banał ale czasem widać ludzi, którzy na egzamin idą jak za karę.

Pamiętaj też o tym, że warto robić pozytywne wrażenie na egzaminatorach. Może widać po nich rutynę ale nie są oni maszynami. Wejdź, przywitaj się, zagadnij luźno, zażartuj jeśli nie zjada cię strach. Lepiej będzie wtedy nawiązać kontakt a polecenia na egzaminie nie brzmią już jak „wyrok”. Staraj się też dobrze wyglądać. Schludny wygląd pomaga, bo egzaminator widzi, że go szanujesz. Oczywiście nie jest to magisterium czy nawet matura ale dobrze jest korzystnie wypaść także i z tej strony.

Na samym egzaminie skup się ale bez paniki. Dopytaj się jeśli nie usłyszałeś/usłyszałaś polecenia. Staraj się nie denerwować przesadnie potknięciem. Za zduszenie silnika raczej nikt nie oblewa dobrego kursanta.  Przygotuj się też porządnie ze znajomości auta. To pierwsze zaskoczenie, kiedy szukamy świateł mijania często deprymuje słabsze psychicznie osoby. Zamiast miękko wejść w egzamin od drobiazgów zaczynają od wpadki, która potem może zaważyć i spowodować kolejne, poważniejsze błędy.

Więcej komentarzy z obu stron już niebawem.

Jak wypada używany Ford Fiesta?

Lipiec 25, 2011 :: Posted by - redakcja :: Category - Jazda testowa, Opinie

Swego czasu znajoma przymierzała się do zakupu niewielkiego, miejskiego auta. W grę wchodził używany, kilkuletni samochód. Myślała o Oplu Corsie lub Fordzie Fiesta. O Oplu napiszemy następną razą :) A tymczasem przeczytajcie, co miała do powiedzenia na temat Fiesty.

Poszukiwałam niedużego auta na miasto w zasięgu moich możliwości finansowych. Nie chciałam kupować auta z salonu, ponieważ spadek wartości na nowych autach jest dla mnie rzeczą przykrą i wolę, żeby kto inny się z tym zmierzył – nie ja:) Nowy Ford Fiesta w salonie kosztował z resztą i tak za dużo jak na moją kieszeń. Postanowiłam poszukać kilkuletniego auta.

Ford Fiesta

Ford Fiesta

Wiem, że Fiesta jest niewielkim autem ale przy moim wzroście (165) czułam się w nim komfortowo. Nawet nie wielki bagażnik nie był problemem. W końcu to auto na miasto. Podobała mi się Fiesta w wersji Fusion. Wygląda na kombi, taka namiastka autka rodzinnego. Ale ja , bezdzietna, nie potrzebowałam takiej powiększonej wersji. Wychodzę z założenia, że wystarczy mi auto takie, jakiego potrzebuję a wszystko co większe niepotrzebnie kosztuje.

Przeglądane egzemplarze miały, ku mojemu zdziwieniu, ślady korozji. Fakt, że to były auta miejskie, które co roku zimą traktowane były solą oraz stały pod chumrką a ich zapracowani właściciele nie mieli wiele czasu na ich pielęgnację.
Ford miewał problemy z korozją nadwozi swoich modeli. Fiesta nie jest wyjątkiem i też rdzewieje zbyt szybko. Dlatego bardzo uważnie trzeba obejrzeć krawędzie drzwi, błotników, pokrywy bagażnika i pokrywy silnika. Tam najszybciej pojawiają się brązowe wykwity. Dobrze pod względem antykorozyjnym zabezpieczono podłogę.

Nie znam się za bardzo na silnikach. Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć od mechaników i zaprzyjaźnionych kolegów – kierowców, Fiesta nie jest specjalnie kłopotliwa. Silniki sprawują się nieźle. Chwalone są szczególnie diesle.

Ostatecznie zdecydowałam się na pięciodrzwiową Fiestę z 2005 roku z silnikiem 1,4 Diesla czyli tym najpopularniejszym i najtańśzym. Auto kosztowało niewiele ponad  dziesięć tysięcy a myślę, że jeszcze trochę pojeździ.

Junak 121 – subiektywne wrażenia

Lipiec 22, 2011 :: Posted by - redakcja :: Category - Jazda testowa, Nowości motoryzacyjne

Zgodnie z zapowiedzią dziś produkuję się na temat motocykla:) Przyznam, że nei spodziewałem się, że sam, z własnej i nieprzymuszonej woli pisać będę kiedyś o chińskim motocyklu. A na dodatek bez obrzydzenia. Ale do rzeczy.

W jednej z firm, z którą współpracuję pojawił się ten oto pojazd – dzieło chińskich zakładów, które produkują ten sam model pod paroma nazwami, w zależności od życzenia europejskiego klienta. Oczywiście całość jest reklamowana jako powrót legendy, do tego w Polsce zajęła się sprawą odpowiednia firma, która ma też – jak sądzę – prawa do nazwy i znaku Junak. Ma to tę dobrą stronę, że firma ta zorganizowała wcale sporą sieć punktów sprzedaży i teraz Junaka można sobie kupić w sklepach internetowych a nawet w niektórych supermarketach.

 

Junak 121

Junak 121

Przyznam, że nieco sceptycznie podchodzę do tego typu ofert, choć umówmy się, fabryki Forda również znajdują się w Azji a auta jeżdżą wcale przyzwoicie. Moje wątpliwości co do Junaka z Chin rozwiały się po bliższym przyjrzeniu się tej ofercie i kilkudziesięciu kilometrach przejechanych na tym motocyklu.

Podstawowa zaleta – cena oraz… tak, tak – stosunek jakości do ceny ! Junak 121, bo taki model przypadło mi objeżdżać – kosztuje około 4,5 tys złotych. Powiedzmy sobie wprost – za tyle można kupić przeciętnej jakości rower górski. Są i rowery za 500, 1500 i 2000 złotych ale są to rowery kiepskie lub byle jakie. Porządny rower to wydatek rzędu 3 – 5 tys. Droższe są już rowery ocierające się o wyczyn, z zaawansowanym technicznie wyposażeniem. A tu za 4,5 tysiąca złotych mamy motocykl !

 

Junak 121 bagażnik

Junak 121 bagażnik

Wygląd – rzecz subiektywna ale mi się to podoba. Klasyczna linia, soft chopper ale bez żadnych frędzelków, sakiewek, trupich główek i całego tego badziewia, które kojarzy się z hasłem chopper. Spokojne kształty, nie za wielki ale też nie za mały. W sam raz! Szkoda, że tylko dwa kolory do dyspozycji ( srebrny i bordo).

Przyglądam się dalej – interesuje mnie rama. W modelu 121 zbudowana jest z rur stalowych łączonych segmentami w całość za pomocą śrub. Właśnie, owe śruby nie wzbudzają mojego zaufania. Rodzaj powłoki antykorozyjnej na nich wskazuje na tandetny market budowlany. Można by je wymienić na porządniejsze ale skoro trzymają motocykl w kupie… Plastiki, lakier i inne detale wyglądają całkiem nieźle. Może oprócz wydechu, który też straszy paskudną, matową farbą.

Teraz może wrażenia z jazdy. Przy 187cm wzrostu autora motocykl wydaje się niewielki i prowadzi się łatwo. Można mieć wrażenie, że jest to duży motorower. Zawieszenie – takie, jakie być powinno. Nie sposób powiedzieć na ile będzie trwałe ale jest dość wygodnie. Pozycja do jazdy przy tym wzroście niezbyt wygodna. W sumie to chyba kwestia siedzenia, z którego miałem wrażenie, że zjadę na bak. Dźwięk silnika na wolnych obrotach jest zaskakująco przyjemny. Żadnych stuków, cicho i „rasowo”. Niestety po ruszeniu zaskakuje, jak krótkie są przełożenia, szybko obroty sięgają niezbyt przyjemnego zakresu a na prędkościomierzu za wiele nie przybywa. Aż prosi się, by dać szybsze przełożenie – nawet nie dla podniesienia V max. Niech silnik przestanie wyć a zapewne i spalanie spadnie.

 

Junak 121

Junak 121

Zastanawiam się, jak wygląda docieranie tego pojazdu, skoro instrukcja silnika (wspólnego dla kilku innych modeli z tej fabryki) mówi, że przy przebiegu do 500 km obroty należy utrzymywać poniżej 5000/ min., przy  przebiegu 500-1000 km obroty poniżej 6000 a dla przebiegu 1000-1500 km obroty do 7000 na minutę. Przyznam, że może to być upierdliwe.

Sam silnik wygląda na przyzwoicie wykonany. DO dyspozycji mamy elektroniczny starter oraz dodatkowo klasyczny kopniak. Biegi wchodzą dobrze, wskaźnik włączonego biegu działa (!) bezbłędnie i na początek ułatwia pracę. Hamulce działają nieźle, choć z tyłu tarcza też by się przydała.

 

Junak 121 silnik

Junak 121 silnik

W podsumowaniu chciałbym napisać co, wg mnie jest główną zaletą tego pojazdu. Jest nią cena i jej stosunek do jakości. Motocykl, którym jeździłem miał za sobą 2 tys kilometrów przejechanych bez żadnych usterek. Nie pojawiały się w nim też objawy zużycia, charakterystyczne dla niektórych chińskich skuterów. Na tej podstawi można powiedzieć, że cena 4,5 tys za nowy, lekki motocykl, który zapewnia przyzwoity komfort podróżowania a nie jest maszyną do torturowania kierowcy a także wygląda tak, że nie trzeba się go wstydzić to na prawdę dobra cena. Jeśli dołożycie do tego polskiego przedstawiciela (czy jak wolicie producenta zamawiającego wszystko w Chinach z montarzem włącznie  : ) ) , który ma do tych pojazdów części, organizuje sensowną dystrybucję i stara się o dostępność do serwisu to okaże się, że takiej drugiej oferty w tym kraju nie ma! Pozostaje do rozpatrzenia porównanie z modelami uznanych firm jak Yamaha YBR czy Honda Varadero to może się okazać, że możemy mieć przyzwoitą 125 tkę za połowę ceny konkurencyjnych modeli. Tu pozostaje się nam tylko zastanowić nad utratą wartości nowych dziś Junaków. Ile będą kosztowały za 5 lat – oto jest pytanie !